piątek, 24 lipca 2015

~Wesołe Miasteczko~

Spóźniony One Shot dla Yuri na imieniny x3 Soreczka~~~przynajmniej wstawiłam XD
Miłego czytania~ ^^
------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Dziś był nasz ostatni dzień w szkole,a jutro miało się odbyć zakończenie roku.Bardzo się cieszę z rozpoczęcia wakacji mam już zaplanowane niektóre dni i nie mogę się doczekać,kiedy je zrealizuje!
Czuję,że to będą jedne z najlepszych wakacji w moim życiu.

Cała nasza klasa wsiadła do autokaru. Wszyscy zajeli miejsca i wyruszyliśmy do jednego z najpiękniejszych parków w naszym mieście,by spędzić ostatni dzień z klasą oraz wychowawcą.Jak zwykle siedziałam z Luhanem-moim najlepszym przyjacielem.Znamy się już prawie sześć lat i jak na razie nie opuszczamy siebie na krok.Za nami usiedli Suho i Minho.Cała podróż w autokarze miała potrwać około dwóch godzin,więc bardzo się cieszę,że siedzę obok tej trójki.

-Hej!Z racji tego,że jutro jest zakończenie roku może wybierzemy się do wesołego miasteczka mojego taty?-zaproponował Suho.

No tak. Suho pochodzi z bogatej rodziny,a jego tata prowadzi największe wesołe miasteczko w naszym kraju co daje mu dość spory zysk.Jest tam naprawdę sporo atrakcji,a ja chciałam tam pójść od bardzo dawna. Teraz była świetna okazja.

-Ja jestem za!-krzyknęłam radośnie-A ty,Lulu?
-Świetny pomysł,ale..bilety nie są aby trochę za drogie?
-Mój tata wpuści Was za darmo.
-Wow! Podziękuj swojemu ojcu!-odezwał się Minho
-O której się spotkamy?-zapytałam
-Zakończenie kończy się około 13... co powiecie na 15:20?
-Okej!-odkrzykneliśmy chórem

Suho uśmiechnął się do nas i pokiwał radośnie głową.Jechaliśmy dalej w drogę podekscytowani jutrzejszym dniem.

                                                       *~*~*~*~*~*~*
                                                          28 czerwca  godzina 15:16
                                                        Przed wesołym miasteczkiem

Wraz z Luhanem i Suho czekaliśmy jedynie na naszego przyjaciela Minho. Luhan co chwile odwracał się w stronę wesołego miasteczka.

-No i gdzie on jest?~ Ja chcę już wejść~~ -jęknął żałośnie blondyn.
-Za chwilę będzie,spokojnie,jelonku-zapewniłam biednego chłopczyka,który nie umiał ustać w miejscu.

Tak jak powiedziałam,po trzech minutach przybiegł do nas zdyszany Minho i już mogliśmy wejść. Suho podszedł do kasy,powiedział coś do faceta w okienku i pokiwał do nas głową,że możemy wejść. Gdy ja,Suho i Minho weszliśmy spokojnie,Luhan wręcz wbiegł do parku śmiejąc się głośno. Nasza trójka zaczęła się chichotać na widok skaczącego jelonka. Przyglądaliśmy się z uwagą na atrakcje czekające na nas na każdym kroku. Zastanawialiśmy się,gdzie najpierw się wybrać; Dom strachów,kolejka górska,śmiercionośna karuzela...wszystko wyglądało tak ekscytująco,a jednocześnie strasznie.

-Chodźmy na kolejkę górską! Chcę zobaczyć jak Luhan wymiotuje po tych spiralach!-krzyknął rozbawiony Minho.
-Nie zwymiotuje!-warknął Luhan.
-A zakład? O dwie dychy!
-Stoi!- chłopacy uścisnęli sobie dłonie i pobiegli czym prędzej w stronę kolejki. Suho nie mógł wyrobić ze śmiechu z powodu głupoty swych przyjaciół.
-No już, bo się jeszcze zapowietrzysz-powiedziałam do krztuszącego się powietrzem chłopaka.
-Muszę to zobaczyć-Suho otarł teatralnie łzę z kącika oka i usiadł na pobliskiej ławce.

Usiadłam obok niego i czekaliśmy na nasze dzieciaczki. Po paru minutach zobaczyliśmy dumnie idącego Minho i chwiejącego się za nim Luhana. Podbiegłam do blondyna z delikatnym uśmiechem na twarzy.

-Było aż tak źle?-zapytałam pozwalając,by uwiesił się na moim ramieniu.
-A żebyś wiedziała...o mało nie wyzionąłem ducha!
=A to znaczy,że wygrałem!-krzyknął zwycięzca zakładu.
-Nie zrzygałem się,pacanie!
-Ale się porzygasz,widać to po Tobie. Poza tym ja nie wyglądam jakbym się posrał ze strachu.
-Jak ja ci przyje-
-Ej,spokojnie!-krzyknął Suho odciągając już zbliżającego się Luhana od starszego-Ty lepiej usiądź,bo wyglądasz koszmarnie,a ty-wskazał na Minho-zamknij wreszcie morde!
-Ciota...-powiedział pod nosem 'ten najlepszy' po czym dostał w tył głowy-co najśmieszniejsze-od dziewczyny.

                                                      *~*~*~*~*~*~*

Po godzinie Luhan czuł się o wiele lepiej i wcale nie wymiotował tak jak twierdził Minho,który nie rzucał już żadnymi tekstami po tym jak Suho mu pocisnął jaką on to był ciotą. Było to dość zabawne oglądając te dwójkę,która się kłóciła.Nawet Luhanowi poprawiło to humor. Zwiedziliśmy jeszcze pare miejsc,zjedliśmy coś i już mieliśmy wracać,gdy nagle usłyszeliśmy krzyk Luhana.

-Patrzcie!-chłopak wskazał palcem na ogromny diabelski młyn,który mienił się tysiącami kolorowych światełek.
-Wooow-szepnełam do siebie.
-Chodźmy wszyscy-zaproponował Suho.
-Ja na to nie idę to dobre dla panienek-bruknął Minho.
-Zamknij się wreszcie i chodź!

Cała nasza czwórka pobiegła w stronę diabelskiego młynu.Stanęliśmy w kolejce i czekaliśmy na naszą kolej.

-Ej!-zawołałam do chłopaków-w wagonach mogą być tylko dwie osoby i musimy się podzielić kto z kim jedzie.
-To może...ja z Tobą,a Lulu z Minho?-odezwał się Suho.
-Ja nie będę jechał z tą wredną pałą!!-krzyknął obrażony Luhan.
-To jak ty chcesz jechać?
-Może ja pojadę z Luhanem,a wy razem?

Trzy pary oczu zostały skierowane na mnie. Luhan uśmiechnął się szeroko i podszedł bliżej mnie.

-Mi pasuje-powiedział zadowolony jelonek.
-No spoko.

Po paru minutach wreszcie zwolniły się wagony i mogliśmy wsiąść. Jeden z pracowników otworzył nam drzwiczki i weszliśmy. W środku znajdowały się dwa siedzenia na środku wagonu. Usiedliśmy z Luhanem na miejscach i czekaliśmy,aż wzniesiemy się w górę.

-Ile około sie tym jedzie?-spytałam chłopaka.
-Z 20 minut,a czemu pytasz?
-Tak po prostu. Przynajmniej nie będziemy musieli wysłuchiwać narzekań Minho.
-Biedny Suho.

Oboje zaśmialiśmy się głośno i po paru sekundach poczuliśmy,jak maszyna zaczęła pracować i wznosi nasz wagon w górę. Luhan przez cały czas się uśmiechał patrząc na widoki przed nami. Spojrzałam na chłopaka i nie mogłam odwrócić wzroku. Był taki przystojny. Jego uśmiech tak idealny,że powalał mnie na kolana. Od jakiegoś czasu mam takie dziwne uczucie w brzuchu gdy z nim jestem,albo gdy ktoś wypowie jego imię. Uwielbiam przebywać z nim czas. Przy nikim nie czułam się tak szczęśliwa,a jednocześnie zakłopotana. Czy to możliwe,że mój najlepszy przyjaciel mi się podoba? Nie. Nie chcę tego. Nie chcę zepsuć naszej przyjaźni,zachowam te przemyślenia dla siebie.

Poczułam lekkie szturchnięcie,które oderwało mnie od wszelkich rozmyśleń.

-Yuri? Co tak myślisz? Wszystko ok?-zapytał Luhan z przejęciem w głosie.
-Nie,wszystko w porządku,Lulu-uśmiechnęłam się sztucznie do przyjaciela.

Blondyn chyba tego nie kupił,ale nic nie powiedział. Odwrócił wzrok i znów patrzył przed siebie.

Nawet nie zwróciłam uwagi na to,że byliśmy już na tyle wysoko,żeby zobaczyć prawie całe wesołe miasteczko. Oświetlone butki wyglądały teraz jak z bajki,a zachód słońca był wręcz oszałamiającym widokiem. Z otwartą buzią przyglądałam się temu widokowi,podczas gdy Luhan wpatrywał się we mnie, Poczułam się,jakby pożerał mnie wzrokiem. W końcu oderwałam wzrok i spojrzałam na Luhana,który nadal patrzył na mnie.

-Lulu?

Chłopak nie odpowiedział tylko...uśmiechnął się pokazując swoje równe zęby.

-Luhan..czy wszystko ok?-nachyliłam się w jego stronę.
-Śliczna jesteś-odpowiedział w końcu,ale takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
-C...co?
-Od dawna chciałem Ci to powiedzieć,a nawet coś więcej,ale-potarł nerwowo kark-nie miałem tyle odwagi. Wiesz,że jestem nieśmiały...
-Wiem,ale...co masz teraz na myśli?-zapytałam próbując opanować ton głosu.
-Że jesteś najpiękniejszą dziewczyną,jaką spotkałem,że śnisz mi się prawie każdej nocy,że gdy tylko uśmiechasz się w moją stronę,serce szybciej mi bije,a jak nazywasz mnie 'Lulu' to się rozpływam-wymieniał chłopak.

Nie poczułam nawet jak Luhan złapał mnie za rękę. Bardziej skupiłam się na słowach niż na gestach. Mówił to tak szczerze,a jego oczy lśniły,gdy do mnie mówił.

-L...Luhan...-wyszeptałam jego imię czując ja krew dopływa mi do policzków.
-Kocham Cię,Yuri-powiedział przysuwając się bliżej-i chciałbym,żebyś została ze mną do końca życia.

Luhan złapał mój podbródek,a po chwili nasze usta się zetknęły. Zamknęłam oczy delikatnie oddając pocałunek. Na całe szczęście siedziałam,bo czułam jak każdy mój mięsień zamienia się w watę. Całowaliśmy się namiętnie,aż w końcu odsuneliśmy się od siebie,by zaczerpnąć trochę powietrza. Oparłam się swoim czołem o jego dysząc lekko.

-Dziękuję Ci za świetne rozpoczęcie wakacji,Luhan-szepnęłam cicho.
-Dla mojego misia wszystko-odpowiedział z uśmiechem na ustach-Powinniśmy wcześniej tu przyjść.

Zaśmialiśmy się oboje i odsuneliśmy się,gdy w wagonie rozległ się dzwonek telefonu Luhana. Wyciągnął telefon z kieszeni czarnych spodni i odebrał.

-Halo?
-Dlaczego to ja muszę z nim jechać?! Pacanowi się przypomniało,że ma lęk wysokości i teraz nie daje mi spokoju!-krzyknął Suho do słuchawki,a w tle wyraźnie było słychać smutne jęki Minho. I kto tu jest ciotą?

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

KONIEC! Męczyłam się z pisaniem tego,ale mam nadzieję,że się podoba ^^ Przepraszam za wszelkie powtórzenia i życzę miłej nocy ^^

piątek, 30 stycznia 2015

♥ Ukyo+Kai- opowiadanie ♥ cz.1

Witam Was po długiej przerwie! ^^ Przychodzę do Was z opowiadaniem,które dedykuje mojej przyjaciółce Ukyo z okazji pół roku naszej znajomości ♥ Jutro (31.01) minie pół roku,natomiast tę notkę piszę 30.01 X3 Opowiadanie jest długie,chciałam się rozpisać i nwm czy wyszło mi to na dobre xDD Podziele to na dwie części oke?
A więc...miłego czytania!~
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie spodziewałam się,że będę występowała na scenie ze sławnym zespołem koreańskim! Niestety,nie powiedziano mi z jakim zespołem będę miała przyjemność pracować nad układem. Miałam tylko polecieć do Seulu wraz z moją trenerką,Ewą i zjawić się na sali tanecznej w budynku o nazwie " Dance world" Cały ten wyjazd zawdzięczam Ewie. pamiętam,jak pierwszy raz ją spotkałam...
Zapisałam się na jej zajęcie taneczne. Od początku trzymałam się gdzieś z boku. Nikt nie zwracał na mnie szczególnej uwagi.Po miesiącu każdy miał przygotować własny układ i przedstawić go wszystkim na następnych zajęciach. I tego dnia Ewa dostrzegła mnie i mój talent. Na występie naszej grupie w TV, Ewa wspominała tylko i wyłącznie o mnie. Zwolniła się z posady publicznego trenera i została moim osobistym i pomaga wzbić mi się na wyżyny kariery tanecznej. Miałam wielkie szczęście,że to właśnie mnie dostrzegła jako tę najlepszą.
Weszłam z Ewą do sali. Była o wiele większa od tych,w których zawsze ćwiczyłam. Położyłam torbę w jednym z kątów pokoju i zaczęłam się rozciągać. Ewa jak zwykle stanęła przy ścianie i mówiła mi,jakie ćwiczenia mam wykonywać. Byłyśmy jak na razie same,a moje rozciąganie trochę trwa więc oszczędzimy sobie czas. Nagle wszystko przerwał dźwięk otwieranych drzwi.

-Tao! Zostaw Chena w spokoju!-krzyknęła dziewczyna

Tao? Chen? Nie...pewnie się przesłyszałam...to nie mogą być...

-Suho! Jesteś liderem,przywitaj się i przedstaw nas-powiedział jeden z chłopaków.

Do sali weszło 10 mężczyzn i jedna dziewczyna,którą kojarzyłam. Spojrzałam na chłopaków i... nie mogłam odciągnąć od nich wzroku. To byli oni...

-Witam! Jestem Suho,lider zespołu EXO. Miło nam Was poznać i mamy nadzieję,że nasza praca razem przebiegnie miło i zabawnie.

Zrobiłam się cała czerwona. Spojrzałam na Ewę z niedowierzaniem w oczach. Ta uśmiechnęła się do mnie i pokierowała wzrok z powrotem na chłopaków.

Witamy! Nazywam się Ewa i jestem trenerką waszej tancerki,Zuzy na którą możecie zwracać się pseudonimem artystycznym czyli Ukyo.

Każdy zwrócił swój wzrok na mnie. Byłam strasznie zawstydzona i pewnie musiałam wyglądać jak burak.

-Miło,że możemy z tobą pracować,Ukyo. To może my się przed-
-Nie trzeba. Ukyo zna Was dobrze-przerwała im Ewa.

Teraz to miałam ochotę uciec z sali jak najszybciej. Opuściłam głowę w dół.

-Nie wstydź się-powiedział Lay-Przynajmniej nie piszczysz jak pozostała część naszych fanek.

Wszyscy się zaśmiali,tylko nie ja. Wzrokiem zaczęłam rozglądać się po sali,byle nie spojrzeć im prosto w oczy. Zobaczyłam dziewczynę,która z nimi weszła.Przyglądała mi się z szeroko otwartymi oczami.

-U...Ukyo?-spytała pochodząc bliżej.
-Tak...czemu py- -zaniemówiłam. Już wiedziałam kto to jest i nie wierzyłam w to-Yoshii?

Oczy dziewczyny zaszkliły się. Pokiwała głową i podbiegła do mnie przytulając mocno.

-Nie wierzę,że to naprawdę ty!-powiedziała szlochając.
-Cichutko,tak to ja-odpowiedziałam. Sama w tym momencie zalałam się łzami-Wreszcie Cię spotkałam.
-To najszczęśliwszy dzień w moim życiu...-pociągneła nosem płacząc głośniej.
-Nie płacz kochana-pogłaskałam ją po głowie

Stałyśmy tak wtulone w siebie i nawet nie zauważyłam,jak reszta spogląda na nas ze zdziwieniem.

-Wy...wy się znacie?-spytał Chen.

Oderwałyśmy się od siebie. Yoshiko chwyciła mnie za rękę i pociągneła w stronę zespołu.

-Chłopcy...to moja przyjaciółka Ukyo. Znamy się już od bardzo dawna.
-Miło nam~ -powiedzieli wszyscy chórem.

 Dziewczyna podeszła do Sehuna i przytuliła go.

-Ukyo-wskazała ma chłopaka-Sehun...mój chłopak.
-O mój Boże,gratuluje Wam!-krzyknęłam radośnie.
-Miło,że mogę poznać przyjaciółkę mojego skarbeńka-powiedział Sehun uśmiechając się uroczo do Yoshiko.

Pomknełam wzrokiem do tyłu. Zobaczyłam tam Xiumina,a obok niego...Kai'a...patrzył w moją stronę... Poczułam jak policzki mi się znowu pokrywają rumieńcami. Kai uśmiechnął się do mnie i odwrócił wzrok.

-Zaczynamy próbę?-spytała Ewa.
-Pewnie-powiedział Suho-Rozstawmy się i porozciągajmy.
                                                                    ***
Ćwiczyliśmy układ do piosenki "Growl"  Próba trwała pare godzin. Byłam wymęczona. Mimo to myślę,że próba się udała. Poszłam po moją torbę. Wyciągnełam butelkę z wodą i założyłam ręcznik na szyję. Starłam przy okazji pot z czoła. Ewa z drugiego końca pokoju pokazała mi kciuk w górę. Znaczy,że próba poszła dobrze. Wzięłam pare łyków zimnej wody. Podniosłam torbę z podłogi i gdy miałam już wychodzić podeszła do mnie Yoshiko.

-Już idziesz?
-No...jestem wymęczona.
-Nie możesz jeszcze chwiluni zostać? Chłopacy będą teraz tańczyć do "Two moons"
-Oooo-uśmiechnęłam się-No dobrze,zostanę jeszcze chwilę.
-Super! Kai,Lay,Sehun na miejsca!

Oparłam się o framugę drzwi. Yoshiko puściła muzykę,a chłopacy byli już gotowi do tańczenia.
Kai...wyglądał tak cudownie. Był taki skupiony na krokach. Jego oczy były takie dzikie,a jego uśmiech zadziorny. Miałam teraz ochotę się na niego rzucić jak dzika bestia. W tym momencie Kai spojrzał na mnie ze wzrokiem,który zdecydowanie mógł mówić "Jesteś gorąca" Zaśmiałam się,a on zareagował tak samo.

Kiedy piosenka się skończyła chciałam wyjść,ale po raz kolejny ktoś mnie zatrzymał.

-Hej!-krzyknął chłopak za mną.

Odwróciłam się na pięcie. Zobaczyłam za sobą Kai'a,który szedł w moją stronę. Serce zabiło mi mocniej. Oparłam się z powrotem o framugę drzwi.

-Ukyo,prawda?-spytał Kai
-T...tak
-Świetnie sobie poradziłaś na próbie,jestem pod wrażeniem. Nie mogłem oderwać od Ciebie wzroku.
-B...bez przesady! Nie byłam taka świetna...
-Byłaś...wręcz idealna.

Podszedł do mnie bliżej. Pogłaskał prawą dłonią mój policzek i uśmiechnął się uroczo.

-Masz hipnotyzujące spojrzenie,wiesz?

Wzdrygnęłam się. Była to jedna z najprzyjemniejszych chwil w całym moim dotychczasowym życiu,nieciekawym życiu. Nie zdołałam wykrztusić żadnego słowa. Odwróciłam wzrok. Kai zauważył moje zmieszanie. Cofnął rękę i odrobinę zszedł mu uśmiech z twarzy.

-Chciałabyś się gdzieś ze mną przejść? Na spacer,albo do kawiarni?-spytał Kai.

Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Osunełam się bezradna na podłogę.

-U...Ukyo! Wszystko w porządku?
-T...tak tylko...zdziwiłam się trochę twoją propozycją i tyle...

Kai uśmiechnął się radośnie rozbawiony moja odpowiedzią.

-Przepraszam. Jeżeli nie chcesz iść to rozumiem.
-Nie!-krzyknełam-Znaczy...bardzo chętnie się z tobą spotkam...

Opuściłam głowę kolejny raz z powodu wstydu.

-Czemu się tak wstydzisz?Nie masz czego-ujął mój podbrudek i podniósł lekko moja głowę. Spojrzał mi prosto w oczy-Przy mnie nie musisz się niczego wstydzić. Chcę,żebyś traktowała mnie jak normalnego chłopaka. Wiem,że to może być trudne,ale ja wierze w Ciebie. Chcę Cię lepiej poznać i także,żebyś ty poznała Kai'a poza sceną.
-R...rozumiem....
-Bardzo mnie to cieszy. To...kiedy chciałabyś się spotkać? Może jutro?
-Pewnie!
-Będę tutaj o 14:00 na Ciebie czekał-Kai pocałował mnie w policzek-Do jutra. Nie mogę się już doczekać.

Odszedł. Ja tym czasem siedziała przy ścianie oceniając,co przed chwilą się wydarzyło...
                                                                         ***
-Ukyo idzie na randkę! Ukyo idzie na randkę!~ -śpiewała mi przez telefon Yoshiko
-Zazdrościsz? Haha!

W sumie...nie uznawałam tego za randkę. Tylko za...spotkanie! Mimo to strasznie się denerwowałam. W końcu to Kai! Seksowny chłopak,któremu nie mogłam się oprzeć. Poczułam się jak w telenoweli. Dwoje głównych bohaterów,którzy są sobie przeznaczeni spotykają się 'przypadkiem' i spoglądając sobie głęboko w oczy wiedzą,że kiedyś się spotkali. W moim przypadku było to wszystko bardziej realne.
Rozłączyłam się z Yoshiko. Zatrzymałam się z Ewą w dużym hotelowym pokoju,gdzie miałyśmy widok na oświetlone miasto. Jeszcze nie do końca przyzwyczaiłam się do innej strefy czasowej. Mimo to czułam spore zmęczenie przez dzisiejszy trening. Spojrzałam na widok zza okna. Był cudowny. Lecz nic nie dorównywało urodzie Kai'a. Jutro znowu go zobaczę. I tym razem będziemy sam na sam....

-Sam na sam!-krzyknełam przerażona
-Ukyo~! Coś się stało?-spytała Ewa z innego pokoju.
-Nie! Nic...

Będę z nim sam na sam... a co jeśli będzie chciał mnie pocałować? Zemdleje! Wszystko będzie stracone! Nie...nie mogę tak myśleć! Wszystko będzie dobrze...nie zemdleje,a my będziemy żeli długo i szczęśliwie w bogatym domu. Gadam jak małe dziecko! Ugh...

-Będzie dobrze... dasz sobie radę...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
I to jest pierwsza część opowiadania! Mam nadzieję,że Wam się spodobała i,że nie zanudziła Was ta historia X3 Zapraszam do komentowania,a zwłaszcza ty Ukyo! ^^

środa, 14 stycznia 2015

Kraina Selii rozdział 4

Moja pierwsza notka w nowym roku! Juhu~ Miała ona pojawić się jeszcze przed rozpoczęciem się szkoły po przerwie świątecznej,ale nie miałam jak się za to zabrać i bardzo za to przepraszam ;---;
No cóż... miłego czytania! :3
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miałam naprawdę dziwny sen...śniło mi się,że byłam w Adreyi. Szłam sobie polaną i nagle wyskoczyli jacyś ludzie i krzyczeli "Protest przeciwko tostom!"

-Już nigdy nie zjem 5 tostów przed snem!-powiedziałam do siebie odrobinę się śmiejąc.

Ledwo wstałam z łóżka. Od paru dni trwają wakacje i jeszcze nie przyzwyczaiłam się,że mogę spać nawet do 14:00. Zeszłam na dół pocierając oczy ze zmęczenia. Na stole w salonie znalazłam jakąś karteczkę. Było tam napisane:

           "Córeczko!
Musiałam wyjechać na cztery dni. Dowiedziałam się o tym wczoraj wieczorem jak już spałaś. Przepraszam,że zostawiam Cię samą,ale obiecuję,że będę do Ciebie dzwoniła jak tylko znajdę wolną chwilę. Zostawiłam Ci pieniądze na te cztery dni pod poduszką w mojej sypialni. Mam nadzieję,że sobie poradzisz.
                                                                        Całusy,mama!"

Odłożyłam kartkę z powrotem na stół i westchnęłam ciężko. Mama tak ciężko pracuje. Rzadko ją ostatnio widzę w domu,a jak już jest to ma coś do zrobienia i nie możemy porozmawiać. Tak strasznie mi jej brakuje.
Zrobiłam sobie płatki i usiadłam na kanapie włączając TV. Skoro mojej mamy nie będzie przez cztery dni to znaczy,że będę mogła przychodzić do Adreyi! To co powiedział wczoraj do mnie Richard nieco mnie zaniepokoiło,ale muszę się dowiedzieć co miał na myśli.
Zjadłam szybko śniadanie i pobiegłam do pokoju się ubrać. Zdecydowałam się na biało-różowy T-shirt. Na to włożyłam białą kamizelkę z uszami, na dół krótkie spodenki i swoje ulubione tenisówki. Po paru minutach wyszłam z domu.
Biegłam. Chciałam jak najszybciej się tam znaleźć. O mało nie wpadłam do jeziora. W końcu znalazłam się przy wielkim głazie. Sięgnełam po mój naszyjnik, dzięki któremu mogłam się dostać do krainy. Niestety,nie dowiedziałam się jak mam się nim posłużyć,żeby otworzyć przejście. Próbowałam różnych sposobów. W końcu zobaczyłam dziwne wgłębienie. Przyłożyłam tam mój klejnot i nagle wszystko zaczeło się trząść. Odsunełam się. Po chwili zobaczyłam pod głazem schody. Weszłam na nie wyciągając przy okazji mój klejnot. "A co z drzwiami?" pomyślałam. W rzeczywistości nic nie musiałam robić. Podeszłam tylko do drzwi i same się otworzyły. Nie zastanawiałam się nad tym,jakim cudem to zrobiłam i przeszłam przez drzwi. Od razu przy wejściu ujrzałam królową. Uśmiechneła się do mnie.

-Witaj z powrotem,Selio.
-Dzień dobry! Mam do pani pare pytań...
-Dobrze. Chodź za mną.

Królowa znów pokierowała mnie do szopki,w której byłyśmy ostatnio. Znów na stole leżały pyszne słodycze. Lecz tym razem nie zwróciłam na nich szczególnej uwagi. Najważniejsze było teraz dla mnie to spotkanie i dowiedzenie się o tym miejscu pare rzeczy. Usiadłyśmy na przeciwko siebie.

-Królowo...czy stało się tutaj coś złego?-spytałam po chwili zawachania
-Skąd taki pomysł?
-Richard mi wczoraj coś mówił i się zaniepokoiłam...czy mogłaby pani mi coś o tym opowiedzieć?

Królowa wzięła głęboki wdech. Wiedziałam,że teraz zacznie się długa historia.

-Mam młodszą siostrę. Ma na imię Sara. Jako mała dziewczynka była wspaniałą przyjaciółką i bardzo pomocnym dzieckiem. Wszystkie dzieci ją lubiły i zawsze chciały się z nią bawić-mówiąc to królowa uśmiechała się lecz nagle jej twarz zrobiła się pochmurna.- Pare lat później jedna z nas miała przejąć tron. Wybrano mnie,ponieważ byłam bardzo rozsądna i zdaniem innych byłabym sprawiedliwą królową. Sara się wściekła. Uznała,że ona byłaby lepszym władcą ode mnie. Nie odzywała się do mnie,aż do dnia koronacji-królowa na chwile przestała mówić.
-Co się wtedy stało?-spytałam zaciekawiona.
-Sara przez ten czas uczyła się czarnej magii. Gdy nadszedł dzień mojej koronacji Sara rzuciła okropne zaklęcie. Nasza kraina miała pogrążyć się w chaosie i w końcu sama kraina przestałaby istnieć. Nie uwierzyliśmy w to...aż do teraz...
-Co...?
-Sara bardziej się zemściła. Odwiedziła nam 3 miesiące temu widząc,jak bardzo dobrze radze sobie z panowaniem nad Adreyą. Rzuciła kolejne zaklęcie...
-Jakie?! Królowo,proszę mi powiedzieć!-krzyknełam zdenerwowana.
-Nasza kraina będzie znikała na 10 miesięcy z tego miejsca i każdy,kto w niej był nie będzie pamiętał o Adreyi dopóki nie powróci. Na dodatek pare osób zagineło w niewyjaśnionych okolicznościach.

Zamarłam. Nie mogłam wykrztusić żadnego słowa. "Nie...nie będę pamiętać o Adreyi?..." pomyślałam wystraszona. Wstałam z krzesła i wyszłam z szopki bez słowa.