środa, 14 stycznia 2015

Kraina Selii rozdział 4

Moja pierwsza notka w nowym roku! Juhu~ Miała ona pojawić się jeszcze przed rozpoczęciem się szkoły po przerwie świątecznej,ale nie miałam jak się za to zabrać i bardzo za to przepraszam ;---;
No cóż... miłego czytania! :3
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miałam naprawdę dziwny sen...śniło mi się,że byłam w Adreyi. Szłam sobie polaną i nagle wyskoczyli jacyś ludzie i krzyczeli "Protest przeciwko tostom!"

-Już nigdy nie zjem 5 tostów przed snem!-powiedziałam do siebie odrobinę się śmiejąc.

Ledwo wstałam z łóżka. Od paru dni trwają wakacje i jeszcze nie przyzwyczaiłam się,że mogę spać nawet do 14:00. Zeszłam na dół pocierając oczy ze zmęczenia. Na stole w salonie znalazłam jakąś karteczkę. Było tam napisane:

           "Córeczko!
Musiałam wyjechać na cztery dni. Dowiedziałam się o tym wczoraj wieczorem jak już spałaś. Przepraszam,że zostawiam Cię samą,ale obiecuję,że będę do Ciebie dzwoniła jak tylko znajdę wolną chwilę. Zostawiłam Ci pieniądze na te cztery dni pod poduszką w mojej sypialni. Mam nadzieję,że sobie poradzisz.
                                                                        Całusy,mama!"

Odłożyłam kartkę z powrotem na stół i westchnęłam ciężko. Mama tak ciężko pracuje. Rzadko ją ostatnio widzę w domu,a jak już jest to ma coś do zrobienia i nie możemy porozmawiać. Tak strasznie mi jej brakuje.
Zrobiłam sobie płatki i usiadłam na kanapie włączając TV. Skoro mojej mamy nie będzie przez cztery dni to znaczy,że będę mogła przychodzić do Adreyi! To co powiedział wczoraj do mnie Richard nieco mnie zaniepokoiło,ale muszę się dowiedzieć co miał na myśli.
Zjadłam szybko śniadanie i pobiegłam do pokoju się ubrać. Zdecydowałam się na biało-różowy T-shirt. Na to włożyłam białą kamizelkę z uszami, na dół krótkie spodenki i swoje ulubione tenisówki. Po paru minutach wyszłam z domu.
Biegłam. Chciałam jak najszybciej się tam znaleźć. O mało nie wpadłam do jeziora. W końcu znalazłam się przy wielkim głazie. Sięgnełam po mój naszyjnik, dzięki któremu mogłam się dostać do krainy. Niestety,nie dowiedziałam się jak mam się nim posłużyć,żeby otworzyć przejście. Próbowałam różnych sposobów. W końcu zobaczyłam dziwne wgłębienie. Przyłożyłam tam mój klejnot i nagle wszystko zaczeło się trząść. Odsunełam się. Po chwili zobaczyłam pod głazem schody. Weszłam na nie wyciągając przy okazji mój klejnot. "A co z drzwiami?" pomyślałam. W rzeczywistości nic nie musiałam robić. Podeszłam tylko do drzwi i same się otworzyły. Nie zastanawiałam się nad tym,jakim cudem to zrobiłam i przeszłam przez drzwi. Od razu przy wejściu ujrzałam królową. Uśmiechneła się do mnie.

-Witaj z powrotem,Selio.
-Dzień dobry! Mam do pani pare pytań...
-Dobrze. Chodź za mną.

Królowa znów pokierowała mnie do szopki,w której byłyśmy ostatnio. Znów na stole leżały pyszne słodycze. Lecz tym razem nie zwróciłam na nich szczególnej uwagi. Najważniejsze było teraz dla mnie to spotkanie i dowiedzenie się o tym miejscu pare rzeczy. Usiadłyśmy na przeciwko siebie.

-Królowo...czy stało się tutaj coś złego?-spytałam po chwili zawachania
-Skąd taki pomysł?
-Richard mi wczoraj coś mówił i się zaniepokoiłam...czy mogłaby pani mi coś o tym opowiedzieć?

Królowa wzięła głęboki wdech. Wiedziałam,że teraz zacznie się długa historia.

-Mam młodszą siostrę. Ma na imię Sara. Jako mała dziewczynka była wspaniałą przyjaciółką i bardzo pomocnym dzieckiem. Wszystkie dzieci ją lubiły i zawsze chciały się z nią bawić-mówiąc to królowa uśmiechała się lecz nagle jej twarz zrobiła się pochmurna.- Pare lat później jedna z nas miała przejąć tron. Wybrano mnie,ponieważ byłam bardzo rozsądna i zdaniem innych byłabym sprawiedliwą królową. Sara się wściekła. Uznała,że ona byłaby lepszym władcą ode mnie. Nie odzywała się do mnie,aż do dnia koronacji-królowa na chwile przestała mówić.
-Co się wtedy stało?-spytałam zaciekawiona.
-Sara przez ten czas uczyła się czarnej magii. Gdy nadszedł dzień mojej koronacji Sara rzuciła okropne zaklęcie. Nasza kraina miała pogrążyć się w chaosie i w końcu sama kraina przestałaby istnieć. Nie uwierzyliśmy w to...aż do teraz...
-Co...?
-Sara bardziej się zemściła. Odwiedziła nam 3 miesiące temu widząc,jak bardzo dobrze radze sobie z panowaniem nad Adreyą. Rzuciła kolejne zaklęcie...
-Jakie?! Królowo,proszę mi powiedzieć!-krzyknełam zdenerwowana.
-Nasza kraina będzie znikała na 10 miesięcy z tego miejsca i każdy,kto w niej był nie będzie pamiętał o Adreyi dopóki nie powróci. Na dodatek pare osób zagineło w niewyjaśnionych okolicznościach.

Zamarłam. Nie mogłam wykrztusić żadnego słowa. "Nie...nie będę pamiętać o Adreyi?..." pomyślałam wystraszona. Wstałam z krzesła i wyszłam z szopki bez słowa.

1 komentarz: